Biuro swatania

– Pani Basiu. Jak sytuacja tam na dole?

– Ogólnie panie prezesie całkiem w porządku. Tylko wciąż mamy problem z tym samym jegomościem.

– Znowu on? Ta babeczka, którą ostatnio mu podsunęliśmy nie zadziałała?

– Nie za bardzo. Gość za każdym razem wymiguje się ukradkiem, a potem wypisuje na blogu jakieś głupoty.

– Pani Basiu – rozumie pani, że tak być nie może? Trzeba znaleźć rozwiązanie. A może zastosować zagranie typu „piękna nieznajoma, którą mija go w sklepie”?

Zimna mucha

Szybka śmierć, a właściwie totalna dezintegracja. Wchodząc do klatki schodowej, nadepnąłem na muchę. Podniosłem stopę i zobaczyłem parę nóżek, małą plamkę i właściwie nic więcej. Muchy nie było.

Gdy człapałem po schodach do domu, napłynęły myśli.

Co się teraz stanie z tą muchą? Znaczy rozumiem – nie żyje, więc raczej nie odleci. Ale co się właściwie stanie z jej atomami? W niedługim czasie wymieszają się z resztą wszechświata? Tego raczej nie da się podważyć. Jesteśmy mieszaniną atomów przeszłości. Może w każdym z nas jest kawałek Czingis-hana czy innego dziwaka. Może każdy z nas składa się z atomów penisów lub moszen naszych przodków?

Dialog z Bogiem 4

Po śnie przypominającym sceny z S.O.M.A. nie miałem ochoty wychodzić z łóżka. Jakieś mechaniczne ramię przed chwilą podcięło mi gardło, a ja mam teraz marznąć poza kołdrą? Nie za bardzo.

Napalm informacji

Pies popatrzył w lustro. Siwa bródka może nie świadczyła o młodości, ale nadała szlachetności i wskazywała na doświadczenie. Przynajmniej teraz złe charaktery będą czuły respekt do super bohatera.

 

– Co tam u Ciebie?

– Wszystko ok, a u Ciebie?

– Też ok.

– Aha no to fajnie.

– No to cześć.

– No to cześć.

Gdy po pięciu latach znajomy spyta cię co u ciebie, najczęściej usłyszy odpowiedź „po staremu”. Człowiek chciałby opisać wszystko co się wydarzyło przez ten czas, ale nie za bardzo się da. Może to i lepiej? Bo co obchodzą innych szczegóły naszego życia. Każdy ma swoje problemy, swoje sprawy na których musi się na co dzień skupiać.

Będzie

Będzie tak już z 13 lat kiedy przechodziłem przez tą swoją przygodę.

Dzisiaj oglądaliśmy program o anorektykach. Program po rosyjsku, więc totalnie nic nie rozumiałem. Marysia opowiedziała mi, że główna bohaterka warząca 21 kg stała się anorektyczką przez to, że zostawił ją jej chłopak. Pooglądałem minutę i stwierdziłem, że dziewczyna mija się z prawdą. To nie przez chłopaka jest anorektyczką. To otocznie jest winowajcą. Mało ciekawe, babcine mieszkanie. Płacząca matka, która wygląda na dobrą kobietę, ale nie raczej nie jest autorytetem do naśladowania. Brak perspektyw wydostania się z tej wioski na której mieszkają itp. Całe to otoczenie, nieodpowiedni do danej sytuacji ludzie tak wpływają na tą dziewczynę, że poddaje się autodestrukcji.

Lekarzownia

Od jakiegoś czasu mam pewien mały problem z żołądkiem. Podjąłem więc działanie. Lekarz, gastroskopia, przepisanie jakiś antybiotyków, żarcie prochów. Ogólnie dłuższa sprawa. Kilka dni temu chciałem odwiedzić swoją rodzinną doktor by upewnić się, że stosowane przeze mnie leczenie jest prawidłowe, a leki, które biorę nie sprawią, że złoszcząc się będę zmieniał kolor na zielony.
Państwowy lekarz – wiecie pewnie z czym to się je.