Niepełnosprawność

Święta spędziłem u siostry.

Trochę pograłem z siostrzeńcami w piłkę, pokazałem młodym kilka ćwiczeń by mieli „buły jak wujek” (chociaż się porozciągali i pobiegali…). Pozwiedzaliśmy trochę okolicę, pojedliśmy jajek i bigosu i ogólnie było bardzo fajnie. Takie rodzinne „staromodne” spędzanie świąt. A czemu by nie…

Czysta podłoga

Pewnego dnia robiłem porządki. Wymyłem naczynia, wyczyściłem kuchnię. Po klasycznym odkurzaniu wziąłem mopa i zacząłem myć podłogę.

Szama Szamson łaziła z lewa na prawo zostawiając ślady łap.

Lekko podniesionym głosem mówię do niej – weź się ogarnij i nie rób mi śladów. Mopując dalej przeszedłem do drugiego pokoju, a gdy wróciłem, ujrzałem poniższy widok.

Cały Szamson.

Swoją drogą wczoraj przeglądając darmowe stockoki, trafiłem ciekawe zdjęcie: https://burst.shopify.com/photos/puppy-love

Poręcze gimnastyczne

Istnieje takie powiedzenie. Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili.

W dzisiejszych czasach jest to mocno widoczne. Z każdej strony jesteśmy wręcz bombardowani doniesieniami o gwałtach, napadach, obcinaniu głów itp. I co? I totalnie nic. Jedyne do czego jesteśmy zdolni to narysowanie kilku kwiatków na chodniku. Ciekawe jak się czuli bardziej doinformowani ludzie przed wybuchem II wojny światowej. To musi być dziwne uczucie gdy patrzysz na coś i czujesz tą niemoc i to, do czego prowadzi cię świat. A potem jest już za późno. Zaczyna się płacz, a ty i twoi znajomi dostajecie rykoszetem.

Prawie fit

Wychodzę do parku. Spaceruję ciesząc się przyjemną pogodą.

Przystaję przy żywopłocie i w spokoju obserwuję małe listki. Pies przynosi patyk (non stop, non stop), czasami stanę na rękach, czasami się porozciągam, porobię jakieś wymachy. Gdzieś obok przechodzi mama z wózkiem, słońce budzi się po zimie, ćwierkają ptaki. Dobra pogoda przyszła nagle.

Kanapkowe zmiany

Na pewnej budowie, gdzieś na Środkowym Zachodzie, gdy rozlegał się sygnał na lunch, wszyscy pracownicy siadali razem do jedzenia. Codziennie Sam rozpakowywał swoją paczkę z jedzeniem i zaczynał narzekać.
– Do diabła! – krzyczał – znowu te kanapki z masłem orzechowym i dżemem. Nie cierpię masła orzechowego z dżemem!
Dzień po dniu Sam bezustannie narzekał na swoje kanapki z masłem orzechowym i dżemem.
Mijały tygodnie i jego zachowanie zaczęło denerwować innych robotników. W końcu jeden z członków brygady nie wytrzymał:
– Do licha, Sam, jeśli tak nie cierpisz masła orzechowego i dżemu, dlaczego nie powiesz swojej starej, żeby ci zrobiła coś innego?
– Co znaczy: mojej starej? – odparł Sam. – Nie mam żony. Sam sobie robię kanapki.

Memorka

Ostatnio w pracy siedziałem nad grafiką do nowej gry. Diabelnie prosta gierka na małych dzieci. Poniżej to co wyszło. Co po za tym? Całkiem sporo. Ale to w nastepnym wpisie,  bo dziś jestem za bardzo „nie w formie”