Miła niespodzianka

Opiszę wam fajną rzecz.

Czasami kursanci pytają się mnie czemu nie pójdę gdzie indziej. Przecież w obecnej pracy wykładowcy nie zarobię tyle co w jakiejś dużej firmie.

Nigro dziurka

Mój pies ma już ponad 8 lat. Jej broda już od jakiegoś czasu wskazuje, że zaczęła wchodzić na Ultra instynkt.
Wystarczy, że Szamson spojrzy na mnie czy to z pięciu, czy dziesięciu metrów a ja od razu wiem co jest na rzeczy. Jak się czuje, czy jest głodna, czy chce się bawić, czy jest chora, smutna itp. Niedopowiedziane, nieopisane zwroty, które wcale takimi być nie muszą. Żadnego słowa nie powie (bo z lamusami nie gada), ale komu to potrzebne.

Ostatnie dni klubu

Granatowy samochód mknął przed siebie płynnie pokonując kolejne zakręty. Wystawiwszy pysk za okno pies delektował się pędem powietrza, który przypominał mu młode lata, kiedy częstokroć ganiał za piłką.
Szczęście nie trwało jednak długo. Pan zredukował zawrotne 20km/h, zahamował, po czym wciskając się tyłem pomiędzy inne samochody zaparkował…

Pierwsze kroki

Po powrocie od siostry szybko udałem się do pobliskiego ośrodka zapisać się na kurs na Prawo Jazdy. Trzeba nadrobić zaległości. Zresztą takie jeżdżenie do siostry busami czy pociągami najfajniejsze nie jest, a chciałbym poprawić częstotliwość odwiedzin moich siostrzeńców.

Pierwsze kroki.

Alien przymierze

Uwaga spoilery!!!
Jako wieloletni fan marki „Alien” czekałem na ten film jak imigrant na zasiłek.
I co panie admirale floty gwiezdnej? Jest dobrze, czy trafił nam się kolejny gniot?
Mogło być lepiej, ale źle też nie było. Nie jest to może poziom pierwszych Obcych, ale porównując ten film z np. ostatnim „Live” nowe Przymierze wyszło naprawdę dobrze.

Dziwi mnie natomiast sporo głosów, że film jest bardzo płytki i zbyt dużo wyjaśnia. Ponoć wyszło na jaw jak powstały Obce, jak zostali wyniszczeni Inżynierowie itp.

Ja osobiście mam po seansie więcej pytań niż miałem przed seansem.

Niepełnosprawność

Święta spędziłem u siostry.

Trochę pograłem z siostrzeńcami w piłkę, pokazałem młodym kilka ćwiczeń by mieli „buły jak wujek” (chociaż się porozciągali i pobiegali…). Pozwiedzaliśmy trochę okolicę, pojedliśmy jajek i bigosu i ogólnie było bardzo fajnie. Takie rodzinne „staromodne” spędzanie świąt. A czemu by nie…