Kanapkowe zmiany

Na pewnej budowie, gdzieś na Środkowym Zachodzie, gdy rozlegał się sygnał na lunch, wszyscy pracownicy siadali razem do jedzenia. Codziennie Sam rozpakowywał swoją paczkę z jedzeniem i zaczynał narzekać.
– Do diabła! – krzyczał – znowu te kanapki z masłem orzechowym i dżemem. Nie cierpię masła orzechowego z dżemem!
Dzień po dniu Sam bezustannie narzekał na swoje kanapki z masłem orzechowym i dżemem.
Mijały tygodnie i jego zachowanie zaczęło denerwować innych robotników. W końcu jeden z członków brygady nie wytrzymał:
– Do licha, Sam, jeśli tak nie cierpisz masła orzechowego i dżemu, dlaczego nie powiesz swojej starej, żeby ci zrobiła coś innego?
– Co znaczy: mojej starej? – odparł Sam. – Nie mam żony. Sam sobie robię kanapki.

Memorka

Ostatnio w pracy siedziałem nad grafiką do nowej gry. Diabelnie prosta gierka na małych dzieci. Poniżej to co wyszło. Co po za tym? Całkiem sporo. Ale to w nastepnym wpisie,  bo dziś jestem za bardzo „nie w formie”

Regularność spożywania posiłków

Regularnie pójdę sobie co 3 dzień na godzinkę, półtora, porobię kilka ćwiczeń FBW i jestem zadowolony i z treningu i z efektów jakie on daje. Jak to mawiają BCAA plus kreatyna zrobią z ciebie…
Kumple wzięli się ostro za siebie. Porządnie trenują na siłowni, a w dni wolne męczą interwały i bieganie. Efekty pewnie były by o wiele mocniejsze, gdyby nie fakt, że nie za bardzo biorą sobie do serca słynnego stwierdzenia, że sukces w sprawach treningowych opiera się w 70 a może i więcej procent na diecie.

Zmiany na blogu

I nastał czas zmian na blogu. Stary ładniejszy* layout w końcu zamieniłem na coś maksymalnie prostego. A bo tak chciałem. Skupiać się na tekście, a nie layoucie. Może to dobra decyzja, może nie. Nie mi oceniać.

Decyzje, plany – ah jaki ten Świat jest zawiły i niezdecydowany. Praktycznie jak Marcin.

Biuro swatania

– Pani Basiu. Jak sytuacja tam na dole?

– Ogólnie panie prezesie całkiem w porządku. Tylko wciąż mamy problem z tym samym jegomościem.

– Znowu on? Ta babeczka, którą ostatnio mu podsunęliśmy nie zadziałała?

– Nie za bardzo. Gość za każdym razem wymiguje się ukradkiem, a potem wypisuje na blogu jakieś głupoty.

– Pani Basiu – rozumie pani, że tak być nie może? Trzeba znaleźć rozwiązanie. A może zastosować zagranie typu „piękna nieznajoma, którą mija go w sklepie”?

Zimna mucha

Szybka śmierć, a właściwie totalna dezintegracja. Wchodząc do klatki schodowej, nadepnąłem na muchę. Podniosłem stopę i zobaczyłem parę nóżek, małą plamkę i właściwie nic więcej. Muchy nie było.

Gdy człapałem po schodach do domu, napłynęły myśli.

Co się teraz stanie z tą muchą? Znaczy rozumiem – nie żyje, więc raczej nie odleci. Ale co się właściwie stanie z jej atomami? W niedługim czasie wymieszają się z resztą wszechświata? Tego raczej nie da się podważyć. Jesteśmy mieszaniną atomów przeszłości. Może w każdym z nas jest kawałek Czingis-hana czy innego dziwaka. Może każdy z nas składa się z atomów penisów lub moszen naszych przodków?