http://kartofelek.ayz.pl/feed/rss/

Archiwum dla ‘Fantomas’

Tuż obok psa siedział Myszek, mrużąc oczy i uważnie mu się przypatrując.

– No i jak się czujesz? Zapytał.

– Co? Gdzie jestem?

– A łapy ci nie drętwieją? Szczurek jeszcze uważniej przypatrzył się Szamsonowi.

– Łapy? Pies lekko się zdziwił. Chyba nie.

Myszek podbiegł do niego, uważnie obserwując jedną z jego łap. Po chwili zaczął naciskać na jej środkową część. – No kurcze. Przecież tak to powinno działać!

– Ale co działać. A tak w ogóle to odczep się od mojej łapy.

– Wiesz. Ponoć zostałeś napromieniowany. Powinieneś mieć teraz jakieś super moce. Może potrafisz strzelać pajęczyną?

– …Eee… Pies wydawał się wciąż nieco zdziwiony. Napromieniowany? Ja?

Myszek szybko wskoczył na swego przyjaciela i zaczął go oglądać z różnych stron.

– No choroba. Coś musi być. Dodatkowych tytanowych macek nie widzę, laserów z oczu nie wypuszczasz, nawet ostrzy w łapach nie ma.

Dali by chociaż te podrzędne strzelanie pajęczyną.

Pies lekko się rozbudził, popatrzył na swoją łapę i odrzekł: Wiesz – z tym to chyba może być problem. Nie za bardzo mogę zginać środkowe palce.

Wiesz co Szamsonie? Rzekł zrezygnowany szczur. Albo im sprzedali wybrakowane promieniowanie, albo zwyczajnie w tych filmach kłamią.

Pies wstał z derki, przeciągną się, ziewnął i uśmiechnął się do Myszka.

– Właściwie czuję się całkiem dobrze. Myślisz, że powinienem teraz bardziej uważać na patyki? Takiemu Supermanowi szkodziły zielone kamienie, więc któż ich tam wie.

– Zastanawiam się – głośno pomyślał Myszek – czy nie mogliby i mnie napromieniować. Bo wiesz – mi też przydałyby się jakieś super moce. Nawet, jeżeli są super ukryte.

– No, ale przecież ty masz super moce.

– Taaak? A na przykład jakie?

– Bardzo dobrze znasz się na serach.

– A co to niby za moc.

– Zasadnicza. Widziałeś kiedyś kogoś, kto by się aż tak dobrze znał na serach?

– No niby nie. Ale, na co super bohaterowi znajomość żółtych serów?

– Wiesz. Może kiedyś zaatakują nas serowi kosmici. Wtedy będzie twój czas.

– Myślisz? Myszek wyraźnie się zadowolił. To by nawet miało sens. Drżyjcie przestępcy! Serowy mściciel nadciąga!

Szamson rozejrzał się w około. Mroczne, tajemnice okolice nie za bardzo przypominały ciepłego mieszkanka jego pana.

Jak się tutaj znalazł? Co tutaj robił? Czy parówki w sosie pieczarkowym są smaczniejsze od mięsnych pulpetów? Dziesiątki pytań i zagadek krążyło po psiej głowie.

Tak naprawdę wcale nie trudnych, jak się pieskowi wydawało. Co tutaj robił? Szedł. Jak się tutaj znalazł? Przyszedł. Czy parówki są smaczniejsze od pulpetów? Z całą pewnością nie. Gdy udało mu się rozwiązać ostatnią z wielkich psich zagadek, zrobiło mu się weselej, co znacznie przyśpieszyło powolny spacer.

Nagle kilka metrów przed pieskiem pojawiło się dziwne tajemnicze światełko. Zanim jednak Szamson zdołał do niego podbiec, zniknęło tylko po to by się pojawić w innym miejscu. Kolejne tajemnicze ogniki zapalały się i gasły prowadząc rozbawionego pieska coraz bardziej w głąb tajemniczej krainy.

W momencie, gdy pies planował przeprowadzić ostateczny atak na tajemnicze świecące istotki wyrosła przed nim olbrzymia pionowa góra.

Szamson spojrzał w górę i zobaczył jego.

Na skraju wysokiej skarpy siedział dumnie wyglądający olbrzymi wilk. Jego majestatyczna sylwetka zdawała się promieniować olbrzymią siłą, a pysk wydawał się być tak wielki, że mały piesek mógłby w nim zamieszkać wraz ze swoim panem.
Ciekawe jakby to było mieszkać w czyimś pysku – pomyślał Szamson. Spać na mięciutkim języku, a w czasie nudy skakać nad zębami. Muszę przy okazji zapytać swego pana, czy by mi nie sprawił takiej budy.

 

Kim jesteś? Zaszczekał piesek.

Tajemniczy osobnik nie odpowiedział. Może nie usłyszał? A może zwyczajnie nie zwracał uwagi na kogoś pokroju Szamsona.

Szamson nie rezygnował. Zaczął szczekać coraz głośniej, i głośniej -bez rezultatu.

Echo szczekania roznosiło się po okolicy, by zaraz wrócić dziwnie zdeformowane. Wszystko to sprawiało, że miejsce to zdawało się jeszcze bardziej mroczne.

Nagle tajemniczy zwierz spojrzał w stronę Szamsona.

W tej samej chwili pies się obudził.

Po okolicy rozległ się tupot małych stópek.
Ślizgając się na zakręcie mała suczka wpadła przez metalowe wrota do olbrzymiej jaskini.
– Pierwsza! Krzyknęła Super Szamson wbiegając z impetem do środka.
– Dałam ci fory! Ledwo dysząc tuż za małym pieskiem do sali wbiegła mała biała myszka.

Wiszący przy stropie nietoperz momentalnie otworzył oczy.
– Wacław. Wacław! Ktoś się zjawił.
– Tak, tak. Wiem. Przecież słyszę że odpowiedział stary nietoperz nie otwierając oczu.
– No to może powinniśmy wzbić się w powietrze i panicznie polatać?
– Młody jesteś i głupi. Daj ty sobie spokój i idź spać. Stary nietoperz otulił się mocniej skrzydłem.

Czytaj więcej

Dziękuję za zaproszenie – uśmiechnął się detektyw ściskając dłoń profesora.
– Nie ma za co Tomaszu. Przepraszam za nie najlepszy strój, ale wiesz że mam ostatnio masę roboty. Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić.
Profesor był niskiego wzrostu starszym człowiekiem ubranym w sweter i niechlujnie zarzucony na niego biały kitel. Nieco łysiny oraz noszone na nosie okrągłe okulary nadawały mu nieco powagi ale i – jak to nazywał detektyw – przyjaznego uroku.

Czytaj więcej