Wszystkie posty z kategori "Trening"

Niepełnosprawność

Święta spędziłem u siostry.

Trochę pograłem z siostrzeńcami w piłkę, pokazałem młodym kilka ćwiczeń by mieli „buły jak wujek” (chociaż się porozciągali i pobiegali…). Pozwiedzaliśmy trochę okolicę, pojedliśmy jajek i bigosu i ogólnie było bardzo fajnie. Takie rodzinne „staromodne” spędzanie świąt. A czemu by nie…

Regularność spożywania posiłków

Regularnie pójdę sobie co 3 dzień na godzinkę, półtora, porobię kilka ćwiczeń FBW i jestem zadowolony i z treningu i z efektów jakie on daje. Jak to mawiają BCAA plus kreatyna zrobią z ciebie…
Kumple wzięli się ostro za siebie. Porządnie trenują na siłowni, a w dni wolne męczą interwały i bieganie. Efekty pewnie były by o wiele mocniejsze, gdyby nie fakt, że nie za bardzo biorą sobie do serca słynnego stwierdzenia, że sukces w sprawach treningowych opiera się w 70 a może i więcej procent na diecie.

Powrót na siłownię

Jakiś czas temu temu wróciłem na siłownię. Trochę za namową kumpli, trochę przez problemy z barkami, trochę przez problemy z kolanami, przez brzydka pogoda za oknem, ale głównie raczej przez chęć powrotu do starej atmosfery.
Gdy teraz patrzę, to stwierdzam, że cała tak moja przygoda dobrze mi wyszła na zdrowie. Tak – mówi to człowiek, który ma liczne kontuzje i w kosza za szybko jeżeli w ogóle nie zagra…

Mega trzepak i koligram marchewki

W końcu wybudowali nam Mega trzepak, czyli plac do prawdziwego ćwiczenia.
Spokojnie można powiedzieć, że jest to jedna z nielicznych udanych inwestycji. Tak bardzo udanych, że czasami w letnie dni nie idzie tam trenować. Liczba dzieci, które obsiadają wtedy poszczególne drabinki częstokroć bije wszelkie normy i człowiek czuje się jak w prawdziwej dżungli. To dobrze. To dobrze, ale także pokazuje wyraźnie, czego tak naprawdę chcą nasze pociechy. Żadnych tam „szwedzkich standardów” które polegają na zaserwowaniu im bezpiecznej deski i kawałka opony coby się nie mogły uderzyć.

Kontuzje

Pomijając bark, ostatnimi czasy największe problemy miałem z kolanami. Któregoś dnia zaczęły mi mocno doskwierać. Wychodzą głupoty, które robiłem we wcześniejszych latach. Pół tony na suwnicy, przysiady z 200 kg. Bzdury totalne, zwłaszcza, że któregoś dnia wysiadasz z tego pociągu i praktycznie nic ci po tamtych czasach nie zostaje. No chyba, że wspomnienia czasów o których będziesz mógł opowiadać młodym adeptom. Zresztą – i tak ci nie uwierzą, co najwyżej wezmą cię za dziadka, który wymyśla głupoty (ileż to takich spotkaliśmy…).

Pal jednak licho siłownię. Największą głupotą jaką mogłem kiedykolwiek robić to tak lubiany przez amatorów (także mnie) przysiad na jednej nodze. W mojej prywatnej ocenie ćwiczenie to trafia na pierwsze miejsce najgorszych ćwiczeń w ogóle.
Jeżeli kiedykolwiek robiłeś to ćwiczenie z pewnością czułeś na jakie części ciała głównie oddziałuje. Nie mięsień pośladkowy, nie cała część mięśnia czworogłowego, a głównie okolice kolana.
Ostatnio z nudów ponownie przeglądałem atlas ćwiczeń kulturystycznych. Większość tych błędów jest tam całkiem dobrze opisana. Szkoda, że tak wiele osób kwestionuje wieloletnie doświadczenie ludzi, którzy całe swoje życie spędzali właśnie na treningu. Bo niby ich cele są nieco inne? Zresztą jak popatrzycie w moje wcześniejsze wpisy, zauważycie, że sam często kwestionowałem niektóre „teorie”. Taka ludzka głupota.

O swoich problemach z barkami już kiedyś pisałem. Zwie się to zespołem cieśni barkowej i wynika w głównej mierze z „pracy z kończynami górnymi nad głową”. Czyli tłumacząc na ludzki język – chodzi o podciąganie. Jeżeli chodzi o przysiady na jednej nodze, bo problem którym są sprawcą zwie się „konflikt udowo rzepkowy. Wynika głównie z przeciążenia i pracy w niestabilnych pozycjach. Niestabilnych, które wynikają z tego, że zamiast robić przysiady na dwóch nogach ktoś wymyślił, że będziemy robić na jednej. Warto sobie o takich rzeczach poczytać i wyrobić sobie własne zdanie co do niektórych ćwiczeń.

Kalistenika w parku

Kalistenika to nie tylko głupie pakowanie. To coś o wiele, wiele więcej.

Wczoraj w parku było wspaniale.

Spotkałem starych znajomych z siłowni, którzy tak jak ja przenieśli się do parku. Aż miło patrzeć jak kolejne jednostki pojawiają się w okolicy drążka. Ten ekspert od podciągania na jednym ręku. Ten idealnie staje na rękach. Ten  zna się na wszelakich odmianach pompek. Ten jest specjalistą od materiałów wybuchowych. Ok. Zagalopowałem się.

Kolejni superbohaterowie przychodzą by poćwiczyć, a tobie z automatu zaczyna się cieszyć gęba. To tak jakby zbierała się Liga Sprawiedliwych. No może nie mamy aż takich mocy jak tamci bohaterowie, ale po co komu one. Liczy się dobra zabawa. Jeden nauczy cię tego, inny czegoś innego. Wszyscy sobie pomagają. Nawet jak przyjdą do nas obcy, to bez żadnych zahamowań wszyscy zaczynają ćwiczyć razem. Wymieniamy się doświadczeniami, razem śmiejemy, rozmawiamy. Tak właśnie powinna wyglądać idea sportu.

Czarny, biały, duży, mały. Człowiek, pies. Nie ma to znaczenia. Politykę zostawiamy w domu, a do parku zabieramy zadowolenie.

Gęba cieszy się tym bardziej, że jak spojrzymy na ten dokument:

http://urzadochota.waw.pl/data/other/ochota_-_szczesliwice.pdf

to już więcej nam do szczęścia nic nie potrzeba.

Aby oddać głos:

1) wchodzimy na stronę: https://wawa.zetwibo.pl/voting/taskList/16 i wybieramy jakieś projekty ze Szczęśliwic. Jak wybierzemy mniej niż 5 to na pytanie czy kontynuować klikamy TAK.

2) w kolejnym kroku wybieramy szczęśliwice

3) wybieramy „Plac do kalisteniki” (projekt nr 1) + co tam nam się podoba

4) wpisujemy nasze dane

5) na naszą skrzynkę przyjdzie wiadomość z linkiem potwierdzającym nasze dane, który musimy kliknąć

6) cieszymy się, że zrobiliśmy dobry uczynek