Limitless

Pewnego dnia mieliśmy już wychodzić na spacer, gdy zajrzałem do szafy. Wiesz Aniu, kiedyś zrobię porządek z tymi ubraniami. Tak czy siak w nich nie chodzą więc nie ma sensu ich trzymać.
– To czemu nie zrobimy tego teraz?
– Teraz?
– A czemu nie. To zajmie tylko kilka minut.

Zaczęła się selekcja. To nie, to nie, to nie, to nie – i tak wiele, wiele razy. Po pół godziny trzy czwarte ubrań było zapakowane w worki i czekało na wyniesienie.
Jeszcze tego samego dnia udaliśmy się do sklepu w celu totalnej wymiany garderoby. Gdy przeglądałem się w sklepowych lustrach, dziwiłem się. Ja mam niby tak się ubierać? No niby elegancko, ładnie. Ale przecież ja nigdy się tak nie ubierałem. Z drugiej strony – czemu miał bym tego nie robić?

Pamiętacie film Limitless, czy jak kto woli Jestem Bogiem? Koleś zażył jakieś narkotyki, które otworzyły mu umysł. Wrócił do własnego mieszkania i pierwsze co zrobił to je posprzątał i zmienił jego wystrój. Pół godziny, a wszystko wyglądało zupełnie inaczej.

Gdy piszę te słowa już dawno się przyzwyczaiłem i do eleganckiego ubrania, i do eleganckich butów. Coraz ciężej mi sobie wyobrazić, jak mogłem się wcześniej tak źle ubierać. A przecież to tylko ubranie. Gdyby człowiek tak zdecydowanie podchodził do wszystkiego w swoim życiu, to… no właśnie – to co? Może rzeczywiście pasowało by tutaj słowo „Limitless”.

 

 

 

 

Komentarze