Prawie fit

Wychodzę do parku. Spaceruję ciesząc się przyjemną pogodą.

Przystaję przy żywopłocie i w spokoju obserwuję małe listki. Pies przynosi patyk (non stop, non stop), czasami stanę na rękach, czasami się porozciągam, porobię jakieś wymachy. Gdzieś obok przechodzi mama z wózkiem, słońce budzi się po zimie, ćwierkają ptaki. Dobra pogoda przyszła nagle.

Kanapkowe zmiany

Na pewnej budowie, gdzieś na Środkowym Zachodzie, gdy rozlegał się sygnał na lunch, wszyscy pracownicy siadali razem do jedzenia. Codziennie Sam rozpakowywał swoją paczkę z jedzeniem i zaczynał narzekać.
– Do diabła! – krzyczał – znowu te kanapki z masłem orzechowym i dżemem. Nie cierpię masła orzechowego z dżemem!
Dzień po dniu Sam bezustannie narzekał na swoje kanapki z masłem orzechowym i dżemem.
Mijały tygodnie i jego zachowanie zaczęło denerwować innych robotników. W końcu jeden z członków brygady nie wytrzymał:
– Do licha, Sam, jeśli tak nie cierpisz masła orzechowego i dżemu, dlaczego nie powiesz swojej starej, żeby ci zrobiła coś innego?
– Co znaczy: mojej starej? – odparł Sam. – Nie mam żony. Sam sobie robię kanapki.

Memorka

Ostatnio w pracy siedziałem nad grafiką do nowej gry. Diabelnie prosta gierka na małych dzieci. Poniżej to co wyszło. Co po za tym? Całkiem sporo. Ale to w nastepnym wpisie,  bo dziś jestem za bardzo „nie w formie”

Regularność spożywania posiłków

Regularnie pójdę sobie co 3 dzień na godzinkę, półtora, porobię kilka ćwiczeń FBW i jestem zadowolony i z treningu i z efektów jakie on daje. Jak to mawiają BCAA plus kreatyna zrobią z ciebie…
Kumple wzięli się ostro za siebie. Porządnie trenują na siłowni, a w dni wolne męczą interwały i bieganie. Efekty pewnie były by o wiele mocniejsze, gdyby nie fakt, że nie za bardzo biorą sobie do serca słynnego stwierdzenia, że sukces w sprawach treningowych opiera się w 70 a może i więcej procent na diecie.

Zmiany na blogu

I nastał czas zmian na blogu. Stary ładniejszy* layout w końcu zamieniłem na coś maksymalnie prostego. A bo tak chciałem. Skupiać się na tekście, a nie layoucie. Może to dobra decyzja, może nie. Nie mi oceniać.

Decyzje, plany – ah jaki ten Świat jest zawiły i niezdecydowany. Praktycznie jak Marcin.

Biuro swatania

– Pani Basiu. Jak sytuacja tam na dole?

– Ogólnie panie prezesie całkiem w porządku. Tylko wciąż mamy problem z tym samym jegomościem.

– Znowu on? Ta babeczka, którą ostatnio mu podsunęliśmy nie zadziałała?

– Nie za bardzo. Gość za każdym razem wymiguje się ukradkiem, a potem wypisuje na blogu jakieś głupoty.

– Pani Basiu – rozumie pani, że tak być nie może? Trzeba znaleźć rozwiązanie. A może zastosować zagranie typu „piękna nieznajoma, którą mija go w sklepie”?