Dialog z Bogiem 4

Po śnie przypominającym sceny z S.O.M.A. nie miałem ochoty wychodzić z łóżka. Jakieś mechaniczne ramię przed chwilą podcięło mi gardło, a ja mam teraz marznąć poza kołdrą? Nie za bardzo.

Napalm informacji

Pies popatrzył w lustro. Siwa bródka może nie świadczyła o młodości, ale nadała szlachetności i wskazywała na doświadczenie. Przynajmniej teraz złe charaktery będą czuły respekt do super bohatera.

 

– Co tam u Ciebie?

– Wszystko ok, a u Ciebie?

– Też ok.

– Aha no to fajnie.

– No to cześć.

– No to cześć.

Gdy po pięciu latach znajomy spyta cię co u ciebie, najczęściej usłyszy odpowiedź „po staremu”. Człowiek chciałby opisać wszystko co się wydarzyło przez ten czas, ale nie za bardzo się da. Może to i lepiej? Bo co obchodzą innych szczegóły naszego życia. Każdy ma swoje problemy, swoje sprawy na których musi się na co dzień skupiać.

Będzie

Będzie tak już z 13 lat kiedy przechodziłem przez tą swoją przygodę.

Dzisiaj oglądaliśmy program o anorektykach. Program po rosyjsku, więc totalnie nic nie rozumiałem. Marysia opowiedziała mi, że główna bohaterka warząca 21 kg stała się anorektyczką przez to, że zostawił ją jej chłopak. Pooglądałem minutę i stwierdziłem, że dziewczyna mija się z prawdą. To nie przez chłopaka jest anorektyczką. To otocznie jest winowajcą. Mało ciekawe, babcine mieszkanie. Płacząca matka, która wygląda na dobrą kobietę, ale nie raczej nie jest autorytetem do naśladowania. Brak perspektyw wydostania się z tej wioski na której mieszkają itp. Całe to otoczenie, nieodpowiedni do danej sytuacji ludzie tak wpływają na tą dziewczynę, że poddaje się autodestrukcji.

Lekarzownia

Od jakiegoś czasu mam pewien mały problem z żołądkiem. Podjąłem więc działanie. Lekarz, gastroskopia, przepisanie jakiś antybiotyków, żarcie prochów. Ogólnie dłuższa sprawa. Kilka dni temu chciałem odwiedzić swoją rodzinną doktor by upewnić się, że stosowane przeze mnie leczenie jest prawidłowe, a leki, które biorę nie sprawią, że złoszcząc się będę zmieniał kolor na zielony.
Państwowy lekarz – wiecie pewnie z czym to się je.

Powrót na siłownię

Jakiś czas temu temu wróciłem na siłownię. Trochę za namową kumpli, trochę przez problemy z barkami, trochę przez problemy z kolanami, przez brzydka pogoda za oknem, ale głównie raczej przez chęć powrotu do starej atmosfery.
Gdy teraz patrzę, to stwierdzam, że cała tak moja przygoda dobrze mi wyszła na zdrowie. Tak – mówi to człowiek, który ma liczne kontuzje i w kosza za szybko jeżeli w ogóle nie zagra…